Blog

Podzwonne dla sprawczości ucznia

(liczba komentarzy 8)

   Poczucie sprawczości zostało wskazane jako jeden z głównych elementów profilu absolwenta szkoły podstawowej, który stanowić ma fundament zapowiadanej reformy edukacji. To plan tyleż ambitny, co – moim zdaniem – wątpliwy. Jak napisałem niedawno w artykule „O sprawczości młodych – reformatorom pod rozwagę”, instytucjonalna edukacja ma w ogóle niewielki wpływ na kształtowanie tego poczucia, daleko mniejszy niż rodzina, a nawet nastroje panujące w społeczeństwie.

   Skądinąd trudno zaprzeczyć, że wpływ niewielki nie równa się żaden. Poczucie sprawczości jest na tyle cennym przymiotem ducha, że warto włączyć szkołę w proces jego kształtowania u młodych ludzi. Czekając zatem na dobre pomysły autorów reformy, proponuję w międzyczasie zmierzyć się z fundamentalną barierą, ograniczającą już na dzień dobry sprawczość szkoły w tym zakresie. Mam tu na myśli obowiązek sprawowania totalnej opieki na uczniem.

   Abonenci Portalu oświatowego (www.portaloswiatowy.pl) mogą zapoznać się z artykułem prawniczki, pani Anny Król, na temat tylko pozornie mało poważny, jakim jest zezwalanie uczniom na wychodzenie do toalety. Jak się dowiadujemy, prawo oświatowe nie reguluje wprost tej kwestii. Niewyrażenie zgody przez nauczyciela może jednak pociągnąć za sobą fatalne skutki, na przykład ośmieszenie młodej osoby przed klasą, co stanowi naruszenie jej godności. A wtedy, nie ma przebacz, na mocy Karty Nauczyciela dyrektor ma obowiązek zawiadomić rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli.

   Myliłby się ktoś uważając, że w takim razie należy po prostu pozwalać uczniom na wychodzenie do toalety. Niestety, nauczycielowi grozi wtedy odpowiedzialność za zaniedbanie ciążącego na nim obowiązku zapewnienia uczniowi bezpieczeństwa i opieki. Jeśli coś stanie mu się podczas nieobecności w klasie, stosowne zawiadomienie również będzie musiało trafić do rzecznika dyscyplinarnego.

   Co się dzieje w polskiej oświacie, kiedy sytuacja jest bez wyjścia? Otóż „szkoła powinna przyjąć właściwe rozwiązania” (wymiennie możemy napisać „dyrektor”). W tym przypadku mające na celu zapewnienie uczniowi bezpieczeństwa w drodze do toalety i z powrotem. Autorka artykułu podsuwa pewne możliwości, a mianowicie odprowadzenie wzrokiem ucznia przez nauczyciela z drzwi klasy w drodze do toalety, albo zainstalowanie na korytarzu monitoringu, śledzonego na bieżąco przez wyznaczonego pracownika szkoły.

   Co do pierwszego pomysłu, od razu rodzą się pytania: co z bezpieczeństwem uczniów w klasie, kiedy nauczyciel spuści ich z oczu, odprowadzając wzrokiem delikwenta wędrującego do toalety? Co z bezpieczeństwem tego ostatniego wewnątrz toalety? Jak wreszcie ma nauczyciel wyczuć moment wyruszenia ucznia w drogę powrotną, żeby stanąć w drzwiach klasy i przyprowadzić go wzrokiem? Niestety, ta porada jest niewarta funta kłaków.

   Już lepszy jest monitoring na korytarzu – przy czym jego zainstalowanie to problem najmniejszy, bo do życia pod okiem kamer już się przyzwyczailiśmy i nikt nie kojarzy tego (niestety) z pogorszeniem kondycji psychicznej społeczeństwa. Problemem mogą być fundusze na etat obserwatora obrazu z kamer, no i czas, jaki zajmie mu dotarcie na miejsce, gdy zobaczy na ekranie, że uczeń zamierza zrobić coś nierozsądnego…

  W tym miejscu pozwolę sobie zaproponować inne, radykalnie nowatorskie rozwiązanie. A gdyby tak uczeń sam ponosił odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo w trakcie wyprawy do toalety?! Niemożliwe?! No, jeżeli niemożliwe, to proponuję od razu wyrzucić do kosza wszelkie plany uczynienia szkoły miejscem kształtowania poczucia sprawczości uczniów. To elementarne, Drogi Watsonie! Nie ma sprawczości bez samodzielności i poczucia odpowiedzialności za siebie.

   Postuluję zatem, żeby przed wdrożeniem reformy opartej na profilu absolwenta, uwzględniającym poczucie sprawczości, władze MEN albo eksperci zatrudnieni na ich zlecenie przez IBE zaproponowali możliwe do praktycznego zastosowania i przyjazne dla wszystkich rozwiązanie Problemu Wychodzenia Uczniów do Toalety.

   Bez tego dzwony pogrzebowe dla sprawczości uczniów wybiją jeszcze zanim rozpoczniemy reformowanie.

Wróć

Dodaj komentarz

Skomentował Włodzimierz Zielicz

No w opisanych w poprzednim poście projektach podstawy programowej z edukacji obywatelskiej czy czegoś takiego też się pojawia podobny problem. Czego nie zauważyła zachwalająca projekt ministra Lubnauer... ;-) Bo tam uczniowie mają wykonać jakieś działania obywatelskie oraz projekt czy "cóś" podobnego... Czyli bez bezpośredniej osobistej ciągłej opieki nad uczniem - wąż zaczyna pożerać własny ogon ... ;-)

Skomentował Danuta Irmińska

Poczucie sprawczości już u najmłodszych uczniów najlepiej wyrabia samodzielne odrabianie pracy domowej. Niestety to narzędzie zostało szkole odebrane

Skomentował J@

Mam taką myśl „ jak się nie obrócisz d… z tyłu”.
W SP mam zakaz wypuszczania do toalety, na szczęście mam nauczyciela wspomagającego, którego wysyłam z dzieckiem jeśli taka potrzeba.
W średniej szkole bezwarunkowo mam wypuścić ucznia, sam wypisuje wyjście i wejście. W tym czasie odbywają się spotkania na dymek … na demolkę WC i pomimo monitoringu nikt nie jest w stanie tego uchwycić, bowiem monitoring nie obejmuje przecież toalet.

Pomysł z pilnowaniem ucznia wzrokiem ????kulą w płot, korytarz tak długi, że drzwi za rogiem końca korytarza, powodzenia. No i gdzie moja realizacja podstawy programowej z której jestem rozliczana. Mam wpisać „ nie zrealizowano z powodu odprowadzania ucznia wzrokiem” ????Swoją drogą, to miłe, że nauczycielowi dokłada się kolejne funkcje … mamy widać super moce.

I jeszcze jedna rzecz. Gdzie tu mowa o prawach pracownika. Lekcja, dyżur, lekcja, przerwa - spotkanie zespołu, lekcja, przerwa - konflikt do rozwiania … Pęcherz woła :))) O! tak , wiem …. Wyjdę i dzieci przecież mogą odprowadzać mnie wzrokiem :)

Skomentował Ppp

Ciekawe, że ani autor ani komentujący nie zauważyli jednej okoliczności: nauczyciel powinien ZNAĆ swoich uczniów! Nie powinien mieć zatem problemów z odróżnieniem ucznia, któremu można zaufać od ucznia, którego trzeba ciągle obserwować czy wręcz odprowadzać.
Należałoby też pomnożyć szkodę przez jej prawdopodobieństwo. Prawdopodobieństwo wyrządzenia szkody w ubikacji przez niepilnowanego ucznia jest raczej niewielkie. Prawdopodobieństwo wstydu i płaczu z powodu zasikanych/zakupkanych majtek dąży do 100%. Plus interwencja rzecznika praw ucznia/dziecka/człowieka czy Stowarzyszenia Umarłych Statutów. Myślę, że wynik takiego rachunku jest prosty do przewidzenia.
Pozdrawiam.

Skomentował Włodzimierz Zielicz

@Ppp
Żartujesz sobie!!! 1.W stolicy nauczyciel LO (klasy 36+ jako NORMA!) uczy w sumie KILKUSET uczniów. Nawet twarzy z nazwiskami często nie kojarzy i nie jest to jego wina!!! 2. Uczeń który w toalecie chce zaćpać albo spotkać się i zrobić dziecko potrafi być szalenie przekonujący. A samobójstwo z różnych powodów może chcieć popełnić KAŻDY w jakimś momencie. 3. Nauczyciel wg p.Król nie może sobie wybierać - ma pozwalać WSZYSTKIM :-(

Skomentował Ana

Czy mowa jest o szkole dla dzieci i młodzieży, czy o więzieniu o zaostrzonym rygorze...????

Skomentował Wlodzimierz Zielicz

@Anna
Jakiś konkret... ???

Skomentował Anna

Temat toalety jak najbardziej aktualny. Zastanawia mnie, czy autorzy profilu wskazując na sprawczość, mieli na myśli konstrukt poczucia własnej skuteczności , czyli "dam radę" i jak dalece, zakończone sukcesem pójście do toalety, może wpłynąć na poczucie skuteczności ucznia w innych obszarach życia...? Ale jeśli nawet minimalnie , pora skończyć z fikcją, niech chodzą sami do toalety.

Nasza strona używa, do prawidłowego działania używa technolgii ciasteczek. Więcej informacji na ten temat na stronie: Więcej...